Krople z podróży

Tomasz Kaźmierowski

Page 4 of 5

Rozmowa o Winniku w TVP Kultura…

https://vod.tvp.pl/video/studio-kultura-rozmowy,07082017-tomasz-kazmierowski,33255541

Carolença: qu’es acò ?

 

Carolença to dziś trzecia po Niemcach i Wielkiej Brytanii gospodarka Europy. Zaraz po Stanach Zjednoczonych jest też najczęściej odwiedzanym krajem świata. Nic dziwnego: żaden, oprócz Italii, kraj nie posiada tak oszałamiająco bogatego dziedzictwa kulturowego. Z rzymskim na czele.

Jego fundament to jednak dalece nie tylko Rzym. W średniowieczu dominującym językiem Carolençy (Karolensji?) mówiono na dworach królów Francji, Anglii i licznych książąt, od Burgundii po Północne Włochy, zachód Półwyspu Iberyjskiego i liczne wyspy Morza Śródziemnego. Był to w końcu wówczas język poetów i trubadurów. Prowadzili w nim korespondencję Ryszard Lwie Serce i jedna z najciekawszych osobowości średniowiecza, Eleonora Akwitańska, Eléanor de Aquitània, księżna Akwitanii, królowa Francji i Anglii. Czytaj dalej »

Jutro (1.08) spotkanie autorskie w Juracie

Zapraszam serdecznie na spotkanie jutro w Juracie o 18.00 w Scenie Kulturalnej nt. Winnika.Kropli z podróży. Poprowadzi Krzysztof Demski. Potem mały gruner z Austrii i zaskakujące chardonnay z Dolomitów.

Do zobaczenia!

Ad confluentes

 

Orły Cezara dotarły tu z zachodu już w 55 roku p.n.e.

Wtedy też przerzuciły most na drugą stronę rzeki. Pół wieku później Druzus zbudował nieopodal, u zbiegu dwóch wielkich rzek, rodzaj fortu, Castellum apud Confluentes, wokół którego rozwinęło się osiedle. Ruiny dużego rzymskiego mostu sprzed dwóch tysiącleci są wciąż dobrze widoczne, podobnie jak winiarska kultura, która tu przybyła z Italii, o czym najlepiej świadczy poezja Auzoniusza.

Pomimo licznych inwazji “bratnich” szczepów germańskich ze wschodu i północy, a potem i wikińskich spustoszeń osada przetrwała i coraz to mocniej ulegała wpływom Południa. Czytaj dalej »

God Save the Cod

Ten tytuł to nie wymysł ani bluźnierstwo.

Dorsz, choć tradycyjnie uważany za jednego z najpospolitszych morskich drapieżników, został już dawno uszlachcony, a jego “polędwiczki” opłaca się – świeże -przewozić nawet znad Zatoki Biskajskiej do Warszawy. Wszystkie najbardziej do niedawna poszukiwane gatunki ryb pochodzą dziś w ogromnej większości z t.zw. aquakultury: rozwiniętych na przemysłową skalę, paszowo, chemicznie i farmakologicznie wspomaganych hodowli w zamkniętych, śródlądowych lub przybrzeżnych zbiornikach.

Czytaj dalej »

Parę serpentyn, i Tour wpadłby do Roussillon…

… dlatego przypomnę o Gaubym, Sarda-Malet, Ceret i Fandango!

 

Niedawno udało mi się ponownie odwiedzić Roussillon, region Francji równie odległy, co wciąż mało znany polskim amatorom wina, kulinariów i autentyczności. Podkreślam szczególnie tę ostatnią cechę, ponieważ nie znajdziemy tam nawet ułamka paryskiego tumiwisizmu, mdłego, pachnącego głównie pieniędzmi, Wybrzeża Lazurowego czy “spakowanej” pod stosunkowo ograniczone potrzeby narciarzy Sabaudii. Czytaj dalej »

Wino do bani

 

Gogol retorycznie pytał: “Który Rosjanin nie lubi szybkiej jazdy?”

Mistrz wychwytywania treści  codzienności (i ich groteskowości) pochodził jednak z żyjącej na naddnieprzańskich stepach rodziny Gogolów-Janowskich, więc zamiłowanie do szaleńczej jazdy “trojką” lub wierzchem na jakimś dońcu miał we krwi bardziej niż ruską banię.

W Rosji właściwej, która ciągnie się gdzieś od linii Rosław – Trubieck – Rylsk na wschód-nie-wiadomo-dokąd, nikt nie ma wątpliwości, że ostoją zdrowia fizycznego i psychicznego była i jest bania.

Ponad dwieście lat temu Rosję dogłębnie poznawał angielski pisarz i historyk, wielebny William Tooke, który w swoich wspomnieniach zawyrokował: “Bez najmniejszych wątpliwości należy stwierdzić, że Rosjanie swoją długowieczność, czerstwe zdrowie, niepodatność na niektóre śmiertelne choroby oraz swój radosny temperament zawdzięczają przede wszystkim bani”. Czytaj dalej »

Winnik. Krople z podróży – wywiad

Winnik. Krople z podróży – wywiad z Tomaszem Kaźmierowskim o jego najnowszej książce

Redakcja PR – 10.07.2017

Czytaj dalej »

Hollandse Nieuwe

Całe 230 kilokalorii zdrowia na 100 gramów. To rarytas w kraju, gdzie podstawową strawą są kulki mięsne bez mięsa i krokiety bez smaku. Przygoda, to jest, sezon – zaczyna się corocznie w czerwcu. I to nie dlatego, że wcześniej pogoda jest tu nieznośna. Chodzi o to, że zimą i wczesną wiosną śledź północnomorski jest zbyt wychudzony (wtedy należy jeść dorsza w maśle). Dopiero wiosenny plankton zaczyna go tuczyć, aż zawartość tłuszczu w żywym śledziu osiągnie 16%.

Właśnie dlatego łowiony jest z grubsza od maja do lipca i sprawiany od razu na łodziach przez ludzi w typie niezbyt odległym o tych brelowskich osobników z “Portu Amsterdam”. Czytaj dalej »

Jadą znów przez Colombey

Na szóstym etapie mijają Colombey-les-deux-églises, ostatnie miejsce zamieszkania “dyktatora”, “starego suchara”, jak go nazywali soixantehuitardzi, z Cohn-Benditem na czele. Gdy peleton w 1960-ym przejeżdżał przez Colombey, “suchar” wyszedł z domu i stanął na poboczu. Kolarze się zatrzymali, a ówczesny lider, Gastone Nencini, mógł w imieniu wszystkich uścisnąć rękę starszego pana. Osiem lat później była “rewolucja ‘68”, której dzieci-starcy do dziś starają się w probówce wyhodować dla Europy lepszy napój niż wino. Czytaj dalej »

« Older posts Newer posts »

© 2019 Krople z podróży

Theme by Anders NorenUp ↑